Strona główna » Wydarzenia » O remoncie Muzeum rozmawiamy z Janem Flaszą

O remoncie Muzeum rozmawiamy z Janem Flaszą

Już niebawem w bocheńskim muzeum rozpocznie się duży remont. Rozmawialiśmy na ten temat z dyrektorem, Janem Flaszą.

Bogusław Roguż: Panie dyrektorze proszę mi powiedzieć, kiedy rozpocznie się remont, jak będzie wyglądał i jaka jest sytuacja w tej chwili?
Jan Flasza: Przede wszystkim bardzo się cieszymy, że przystępujemy do tego remontu. Cieszę się, że to będzie najpiękniejszy budynek w rynku, bo piękny jest w swoim kształcie. Przez to, że nie był remontowany, trochę to piękno utracił. Jest to jednak, jak wiemy, jeden z najcenniejszych zabytków architektonicznych w naszym mieście, a na pewno w obrębie rynku, jest ważnym świadectwem tradycji i kultury tego miasta, związanego z Dominikanami. Musimy wiedzieć o tym, że to tutaj narodził się kult Matki Boskiej Bocheńskiej. Tutaj na początku siedemnastego wieku był ten obraz i dopiero po likwidacji klasztoru został przeniesiony. Ten budynek sam w sobie jest budynkiem wyjątkowej rangi. I często muzealnicy powtarzają, że najcenniejszym zabytkiem muzeum jest sam budynek. Dzięki temu remontowi będziemy mieli szansę uchronić go od dalszej destrukcji, ze względu na opady atmosferyczne, ponieważ dach jest w bardzo złym stanie. Będziemy mieć także szansę zobaczenia od wewnątrz tego, co ten dach podtrzymuje, a jest to dach potężny. Będziemy mogli zobaczyć oryginalną więźbę, która będzie wyeksponowana. Ta więźba jest wyjątkowej konstrukcji i mam nadzieję, że uda nam się ją zachować, na ile to będzie możliwe, ale niektóre elementy na pewno będą do wymiany. Także pierwszym celem jest zabezpieczenie sobie dachu nad głową, żebyśmy podczas opadów śniegu
i deszczu, podczas wichur,  mieli osłonięty budynek, bo ten stan, który jest teraz destrukcyjnie wpływa na resztę, a jednocześnie wykorzystamy powierzchnię strychu.

BR: No właśnie, jak to będzie? Czy to będzie jedna wielka powierzchnia ekspozycyjna, czy będzie to jakoś dzielone?
JF: W tej chwili, jest to jedna powierzchnia ekspozycyjna, z tym że będzie wydzielone mniejsze pomieszczenie, będą sanitariaty. Tylko, że ta powierzchnia ekspozycyjna, ze względu na układ dachu jest trochę optycznie rozbita. Natomiast będzie szansa stworzenia imponującej ekspozycji. Jeszcze zastanawiam się nad tym, jakiego typu ekspozycję tam urządzimy. Myślę, że byłaby to wspaniała ekspozycja malarstwa, bo przecież posiadamy ogromne zbiory, a prezentujemy malarstwo tylko w trzech salach. Myślę, że byłaby szansa pokazania malarstwa polskiego w pięknym wnętrzu, ale także pokazania tych dzieł twórców bocheńskich, których prezentujemy mało, ze względu na małą powierzchnię. Myślę tutaj o Marcinie Samlickim, którego obrazów posiadamy w tej chwili kilkaset, myślę o Stasiaku, który powinien być pokazany jeszcze bardziej niż teraz. Myślę o Franciszku Mollo, o Walerianie Kasprzyku, którego córka pani Kinga Kasprzyk- Cetnarowicz przekazała nam kilkaset akwarel, rysunków i szkiców. A to zestawienie byłoby bardzo dobre, dlatego, że plastyczne środowisko bocheńskie, utrzymując kontakty ze środowiskiem krakowskim, czy też lwowskim, ma spory dorobek. Bo nie jest to malarstwo niedzielne. Wspominając tylko Samlickiego, czy Stasiaka, wytrzymują oni konkurencje z tymi najważniejszymi nazwiskami polskiego malarstwa. Urządzenie tam ekspozycji pozwoliłoby nam, tu na poziomie piętra na trochę oddechu. Jak pan spojrzy tutaj ( w gabinecie dyrektora wisi kilkadziesiąt obrazów- przyp.red) jest Samlicki, jest Karpiński, ale też sporo obrazów jest stłoczonych w magazynie. Byłaby to, moim zdaniem bardzo ważna ekspozycja malarstwa skali małopolski.

BR: No jest ciasno, a umówmy się obraz potrzebuje także światła i przestrzeni.
JF: Dzisiaj nowoczesny sposób aranżacji ekspozycji dobrze doświetlonej i zabezpieczonej, daje duże możliwości. Ale w pierwszym rzędzie, chodziło nam o uratowanie budynku, bo przecież on jest wpisany do rejestru zabytków. Ale skoro robimy ten strych, to uda nam się go poszerzyć. Połączymy go z poziomem piętra i myślę, że publiczność to doceni.

BR: Co jeszcze wchodzi w zakres remontu?
JF: Wymieniamy instalacje, modernizujemy system sygnalizacji przeciwpożarowej, wymienimy wszystkie okna.

BR: Czy jest pomysł na okna połaciowe tam, na strychu?
JF: Tak będą dwa okna połaciowe, które doświetlą tamtą przestrzeń. Natomiast wymiana okien na poziomie parteru i piętra da nam możliwość znacznych oszczędności, bo ta stolarka, która jest, jest już leciwa i wykruszona, więc nowe okna podniosą walory termiczne budynku. A przy szerokich murach one są szalenie ważne, bo w zimie dogrzany budynek wolniej traci ciepło, a w lecie tworzy się naturalny chłód. Niestety nie możemy pójść tutaj na skróty i zgodnie z wymogami konserwatorskimi muszą to być okna drewniane, skrzynkowe, zmienią kolorystykę, będą to okna dębowe. Ustalamy jeszcze z konserwatorem jakie to będą okna, ale pomimo, że będą to okna skrzynkowe będą one świetnie uszczelnione. W zakres remontu wchodzi także wykonanie elewacji, konserwacja wszystkich elementów kamiennych i metalowych, ganków, wyizolowanie ściany od ulicy Kościuszki, no i mały wewnętrzny dziedziniec. Myślę, że ten budynek zyska wiele.

BR: A we wnętrzu, będą też jakieś prace?
JF: Na tym etapie jeszcze ich nie planujemy, bo nie bardzo mamy gdzie uciec z obiektami, bo jeżeli remontuje się budynek, w którym jest pusto to nie ma problemu, ale my nie chcielibyśmy zamykać muzeum. Będziemy teraz w ciągu dwóch tygodni ustalać harmonogram prac z wykonawcą i być może trzeba będzie zamknąć na kilka miesięcy muzeum, ale będziemy się starać, aby nasza publiczność miała okazję uczestniczyć w naszych spotkaniach, które już przecież mamy zaplanowane.

BR: A co planujecie z okazji obchodów 760 rocznicy lokacji Bochni?
JF: Planujemy takie sympozjum na początku czerwca, będziemy nim trochę otwierać dni Bochni. Tematem tego sympozjum będzie „ Miasto- modele i czynniki rozwoju”. Chcemy zrobić takie, jakby stop klatki w dziejach miast. Chcemy pokazać i miasto antyczne, które jest inną rzeczywistością, później miasto średniowieczne, renesansowe, miasto baroku, miasto industrialne, post industrialne, bo to też jest istotna rzecz, bo wiele miast odchodzi od swojej wcześniejszej funkcji, chociażby Łódź jest takim przykładem. Chcemy wykorzystać nasze kontakty w środowiskach naukowych i muzealniczych, dzięki czemu ten program rysuje się bardzo interesująco. I myślę, że to jest dobry temat bo dzisiaj miasta zmieniają swoje funkcje, co widać także na przykładzie Bochni. Centrum, z którego uchodzi życie, bo mieszkalnictwo, handel i usługi przenoszą się na peryferia, a centrum zostaje… bankowe? Wspomniałem o Łodzi, która jest najlepszym przykładem. Z dziewiętnastowiecznego miasta typowo industrialnego, staje się nagle miastem innego charakteru. Dużo jest na przykład wydarzeń kulturalnych.

BR: Tak, ale oni nie pozbywają się tego przemysłowego rysu. Nawet, kiedy obiekty są remontowane i zmieniana jest ich funkcja na kulturalną, czy nawet handlową, to zachowują swój stary charakter.
JF: Moim zdaniem jest to bardzo ładnie zrobione. I dlatego ta dyskusja o miastach jest ważna, także w przypadku naszego miasta. Bochnia wychodzi ze swojej roli miasta górniczego, w zasadzie już wyszła. Górnictwo jest coraz mniej obecne, choćby w świadomości ludzi, bo my wiemy, że turyści przyjeżdżają do kopalni, ale nie zawsze mamy świadomość związku żupy solnej z niektórymi obiektami. Na przykład nie postrzegamy budynków przy ulicy Floris w łączności z szybem Floris, który nie istnieje tam od 1956 roku. Młodsze pokolenie ma też problem z identyfikacją budynków na plantach salinarnych. Budynek zarządu żupy bardzie jest kojarzony z medycznym studium policealnym, budynek kasy żupnej, bardziej jest kojarzony z lokalem, który tam teraz funkcjonuje. Nie mówię już o starych budynkach stajni żupnej. Wydaje mi się, że w naszym mieście powinna dojrzewać taka myśl, uczytelnienia tego miasta, w sensie eksponowania jego przeszłości salinarnej. Budynki stajni, budynek administracyjny na plantach, czy zamek żupny, to są elementy, które mogłyby pełnić różne role, ale mogłyby nie tracić swojego charakteru.

BR: Wracając do remontu, kiedy startuje to przedsięwzięcie?
JF: Będziemy startować w marcu, bo jest to związane z aurą, i mamy termin realizacji do końca sierpnia 2014 roku, taką mamy umowę z Urzędem Marszałkowskim. Pewne prace mają być wykonywane w sprzyjających porach roku, bo na przykład odkrycie dachu, jest poważnym wyzwaniem. Będzie trochę emocji z realizacją, ale będzie to piękny obiekt. Chciałbym żeby sąsiedztwo się zmieniło, od strony północnej. Bo na tym placu jest coś co nawet nie nazwę szaletem, a ludzie tam wchodzą za ten obiekt, na czym cierpią nasze ściany.

BR: A pan miałby na ten plac jakiś pomysł?
JF: Plac powinien być zamknięty na wysokości rynku. Różne rzeczy można tutaj pokazywać, wykorzystać możliwości bocheńskich środowisk muzycznych i plastycznych. Dzisiaj to miejsce nie ma żadnego charakteru i przydaje się ludziom, którzy jeżdżą na deskorolkach. I nie mam tu nic do nich, bo są to sympatyczni ludzie, natomiast oprócz nich różni ludzie się tam gromadzą.
(BR)

Zobacz także

Poszukiwany do odsiadki zatrzymany na gorącym uczynku kradzieży

Bocheńscy kryminalni zatrzymali mężczyznę poszukiwanego przez Sąd Rejonowy w Brzesku do odbycia kary pozbawienia wolności. Poszukiwany, zupełnie zaskoczony ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code