Przypomnijmy, że z chwilą przeniesienia się bocheńskiej straży miejskiej do nowej siedziby zlokalizowanej w budynku przy ul. Regis 2 – w dawnym “medyku” – straż miejska odziedziczyła potężną, 100-letnią kasę pancerną. Zadania związanego z jej otwarciem podjął się kasiarz, który bezpłatnie próbował kasę pancerną otworzyć. Jednak to zadanie się nie udało. Dlatego straż miejska wynajęła odpłatnie doświadczonego kasiarza, który od wtorku walczy z otwarciem kasy pancernej.
Kasiarz który pracował przy otwarciu kasy na początku zdołał otworzyć tylko zamek w górnej części kasy.
Na samym początku skorzystaliśmy z osoby, która miała doświadczenie zawodowe w tej materii i bardziej hobbistycznie do tematu podchodziła. Ta osoba chciał za darmo nam pomóc. Jednak kilka przyjazdów tej osoby spowodowały, że udało się otworzyć zamek szyfrowy w górnej części kasy lecz dolny zamek stanowi większy problem ponieważ klucz na końcu powinien mieć specjalna zapadkę. Nikt jednak nie wie jak ona wygląda. Dlatego też pierwszy specjalista z otwarciem kasy sobie nie poradził. – przypomina pierwszą wizytę kasiarza w rozmowie z KBC24 Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Bochni.
W tym roku mając zabezpieczone środki 2 tys. zł wykonaliśmy telefon do specjalisty który jest certyfikowany decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych. Specjalista przyjechał do nas w poniedziałek i od wtorku jest w pracy wykonując te czynności które zmierzają do otwarcia kasy pancernej. Specjalista ma 34-letnie doświadczenie w tym zawodzie, osoba ta otwierała bardzo dużo różnych kas również skarbczyki, tabernakulum itd. Jednak specjalista takiej kasy pancernej jak w Bochni jeszcze nie otwierał.- mówi Krzysztof Tomasik.
Ile czasu zajmie kasiarzowi otwarcie kasy pancernej w siedzibie bocheńskiej straży miejskiej tego nie wie nikt.
Było tak że kasiarz walczył z otwarciem jednej kasy 48 wolnych sobót, czyli rok. W naszym przypadku nie mam pojęcia ile może to potrwać. Myślę, że będzie szybciej i otwarcie kasy niebawem nastąpi. – dodaje Krzysztof Tomasik.
Zagadkową rzeczą jest to czy w kasie znajdują się jakiś ciekawe przedmioty czy też dokumenty.
Ja nie spodziewam się w środku czegoś wyjątkowego. Posiadamy informację mniej więcej z roku 1956. Udało się dotrzeć do byłego dyrektora MDK-u i ten pan stwierdził że jako ostatni zamykał tę kasę. Kto wie, może są jakieś ukryte skrytki, kasiarz też zapewnia że teoretycznie powinny być jakieś ukryte skrytki i moze tam znajdziemy coś ciekawego. A nawet jeżeli byśmy nic nie znaleźli to otwieramy kasę, ona dalej nam służy i ta niesamowita historia kasy z 1900 roku w końcu zostanie wyjaśniona. – podkreśla Krzysztof Tomasik.
KBC24 Bochnia Powiat Region
Taka kasa, to pewnego rodzaju zabytek, dla którego miejscem „przeznaczenia”, powinna być sala w Muzeum poświęcona historii bocheńskiej Kopalni.