Strona główna » Wywiady / Opinie » Jak wytłumaczyć horror?- rozmawiamy z dyrektorem Jarosławem Kycią

Jak wytłumaczyć horror?- rozmawiamy z dyrektorem Jarosławem Kycią

To, co się dzieje na oddziale ratunkowym to jest czysty horror. Żeby się tam dostać, trzeba zaliczyć 3-4 godziny czekania – mówił do dyrektora Szpitala radny Jerzy Raczyński na ostatniej sesji Rady Powiatu. Zapytaliśmy dyrektora szpitala Jarosława  Kycię, jaka jest diagnoza i sugerowane leczenie tego problemu. Ale też o to, jak przykryć problemy “krótką kołderką” z NFZ.

Jarosław Kycia, dyrektor Szpitala Powiatowego w Bochni: Kwestia pracy SOR-u i czasu oczekiwania pacjentów podlega naszej ciągłej analizie. Posiadamy statystki, z których wynika jacy pacjenci, w jakim czasie, jak długo czekają. Pacjenci przychodzący na SOR są poddawani tzw. pretriage-owi, kiedy to ocenia się, czy wymagają natychmiastowej pomocy ze względu na zagrożenie zdrowia i życia, czy też mogą trochę poczekać, ustępując pierwszeństwa bardziej potrzebującym. Trzeba pamiętać, że SOR jest pomyślany, jako oddział pomocy w nagłych wypadkach. Tymczasem z SORu korzysta duża liczba osób, które ze względu na swoje schorzenie powinny skorzystać z lekarza POZ (podstawowej opieki zdrowotnej- przyp. red.) i przez to powstają kolejki. Niemniej staramy się podejmować działania aby ta obsługa pacjentów była, jak najszybsza i jak najbardziej profesjonalna, również w stosunku do tych osób, które co do zasady nie kwalifikują się na SOR.

Bogusław Roguż: Czy to wynika ze zbyt małej liczby lekarzy?
JK: Gdyby w SOR były przyjmowane wyłącznie osoby w stanach nagłych, to tych lekarzy byłoby jak najbardziej wystarczająco. Ponadto jeśli chodzi o SOR to standardowo powinniśmy zabezpieczyć cztery łóżka, a tymczasem zabezpieczamy ich siedem. To prawie drugie tyle.
Problem funkcjonowania SOR-u jest dużo bardziej złożony niż się wydaje na pierwszy rzut oka i nie dotyczy tylko kwestii liczby lekarzy. Lekarze SOR nie mogą zastępować lekarzy POZ. Sytuacja w której pacjenci rezygnują z wizyty w POZ na rzecz SOR-u (bo tu opieka wbrew pozorom będzie i tak szybsza) stwarza większe ryzyko, że można przeoczyć kogoś, kto będzie faktycznie potrzebował natychmiastowej pomocy ze względu na swój stan zagrożenia życia i zdrowia. SOR jest pomyślany jako oddział pomocy w nagłych wypadkach, w stanach nagłego zagrożenia życia. Tymczasem z posiadanych statystyk wynika, że zaledwie 44% przyjęć w pierwszym półroczu 2013 to były przypadki, które zakwalifikowano, jako nagłe. Pozostała część pacjentów mogłaby znaleźć pomoc gdzie indziej w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.
Tymczasem placówki POZ (prawdopodobnie ze względu na planowane oszczędności) ograniczają dostępność do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej przerzucając te koszty na szpital. Problemy SOR-u w dużej mierze są więc wypadkową problemów działania placówek POZ w innych okolicznych miejscowościach i gminach. Ograniczone godziny pracy placówek POZ w tych miejscowościach, a także mała liczba lekarzy POZ sprawia, że niejednokrotnie pacjenci ci zmuszeni są na przyjazd do SOR, gdyż tu czas oczekiwania będzie i tak znacznie krótszy. Tą praktykę potwierdziła również Najwyższa Izba Kontroli, która ostatnio badała funkcjonowanie SOR w różnych szpitalach na terenie Polski. W sowim raporcie NIK jednoznacznie wskazał, że pacjenci traktują Szpitalne Oddziały Ratunkowe jako sposób na dotarcie do lekarza specjalisty lub szybkie wykonanie badań. Do oddziałów tych trafiają pacjenci (średnio około 30 proc.), którzy nie wymagają podjęcia pilnej interwencji ratującej życie lub zdrowie. SOR-y przyjmują jednak wszystkich, którzy się tam zgłaszają, wyręczając m.in. lekarzy rodzinnych. Z ustaleń kontroli wynika, że w skrajnych wypadkach nawet ośmiu na dziesięciu pacjentów oddziałów ratunkowych to osoby, którym powinna zostać udzielona pomoc w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, poradni specjalistycznej lub nocnej i świątecznej pomocy doraźnej.

BR: Jak można ten problem rozwiązać?
JK: Są oczywiście różne metody rozwiązywania tego problemu. Część SOR-ów w krakowskich szpitalach posiada listę, wskazującą z jakimi dolegliwościami pacjenci nie są przyjmowani i powinni zarejestrować się u lekarza POZ. My nie chcemy na chwilę obecną robić takiej listy. Nie chcemy odsyłać pacjentów bez udzielenia im opieki zdrowotnej, niemniej często tacy pacjenci muszą trochę zaczekać i ustąpić pierwszeństwa tym, którzy wymagają pomocy natychmiastowo. To oczywiście może budzić frustrację i powodować falę krytyki. Niemniej jako szpital robimy w tym przypadku więcej dla pacjentów niż to do nas należy, niż to wynika z umowy z NFZ, a mimo to jest to ciągle niewystarczające w stosunku do potrzeb.

BR: To chyba już stały problem służby zdrowia?
JK: Kwestia dużych potrzeb pacjentów i ograniczonych możliwości ich zaspokojenia to problem szczególnie przejawiający się w szpitalach i w całym systemie ochrony zdrowia. Zdrowie jest bowiem tym najcenniejszym dla wszystkich dobrem, który wymaga stałej opieki. Zawsze więc tych środków na ochronę zdrowia będzie za mało, niewystarczająco i zawsze można zrobić coś lepiej aby zwiększyć dostępność i zakres świadczonych usług. Te problemy są i będą. Należy tylko pamiętać, że Szpital jest jednostką w dużej mierze powiązaną od działania całego systemu ochrony zdrowia. NFZ jest głównym podmiotem, który zakupuje świadczenia zdrowotne. Działalność szpitala jest w dużej mierze uzależniona od finansowania ze strony NFZ.  Od tego, jakie środki zostały przeznaczone na ten cel oraz jaki rodzaj i liczba świadcz została zakontraktowana zależy sytuacja finansowa szpitala oraz liczba przyjętych pacjentów. W dużej mierze działania szpitala są ukierunkowane tak, by w ramach uzyskanego finansowania udzielić jak najwyższej jakości świadczeń, jak największej liczbie pacjentów, po jak najmniejszych kosztach. Są oczywiście pewne zakresy świadczeń, które są bardzo nieefektywne i w żaden sposób się nie kalkulują ekonomicznie, niemniej uwzględniając ogólny rozrachunek szpitala staramy się również udzielać takich świadczeń, gdyż często właśnie na nie jest szczególne zapotrzebowanie.

BR: Jakie to są świadczenia?
JK: Na przykład świadczenia w ramach poradni chorób płuc czy też Oddziału opiekuńczo – leczniczego. Trudno te świadczenia zbilansować niemniej są bardzo duże potrzeby społeczne. Starych ludzi po prostu przybywa i jako szpital musimy opiekować się nimi jak najlepiej, chociaż środki z NFZ nie są wystarczające. Mając na względzie opiekę nad osobami starszymi rozważaliśmy również możliwość stworzenia oddziału geriatrycznego, ale w tym momencie to nie jest możliwe, gdyż zakres punktów i finansowania jest w tym zakresie zdecydowanie niewystarczający. Niejako rolę takiego oddziału spełnia obecnie oddział wewnętrzny, gdzie coraz większy zakres usług świadczonych jest właśnie osobom starszym.

BR: Czy będą na to większe fundusze?
JK: Miejmy nadzieję, że problem ludzi starszych będzie dostrzeżony i w przyszłości więcej środków będzie przeznaczanych na ten cel, bo te potrzeby z pewnością będą wzrastać.

BR: Ile łóżek jest przeznaczonych na tego typu pomoc?
JK: Obecnie szpital posiada 22 łóżka (w tym 3 wentylowane) jeśli chodzi o Oddział opiekuńczo-leczniczy. Warunki są tutaj bardzo dobre i osoby, które tutaj przebywają oraz ich rodziny mogą być zadowolone. Ponadto jak już mówiłem duża liczba osób starszych korzysta także z Oddziału wewnętrznego, gdzie łóżek jest ponad 60 łóżek.

A już wkrótce dowiecie się więcej na temat kontraktowania, długów i inwestycji szpitala.

Zobacz także

Jan Balicki: BKR+ to program umieszczony za pancerną szybką

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Zdrowia żywo dyskutowano na temat projektu uchwały w sprawie przyjęcia programu Bocheńska Karta Rodzinna ...

4 komentarze

  1. Prawda jest jedna ludzie przychodzą z głupotami, robią tłum, czekają, narzekają. Później żale do lekarzy, dyrekcji i ogólnie do szpitala. Tylko u nas tak źle nie jest, chcielibyście być odsyłani do POZ tak jak praktykuje się to w Krakowie, cieszcie się że zostaniecie przyjęci. Gratulacje dla Dyrekcji że robi coś ponad niż wynika to tylko z ustawy.

  2. Z drugiej strony ludzie ZUS płacą czy im się podoba czy nie. POZ ogranicza dostęp do lekarzy to idą do SORu. Winić trzeba NFZ i system ubezpieczeń. Gdyby pieniądz szedł za pacjentem nikt by na nadmiar klientów nie narzekał tymczasem w socjaliźmie nadmiar klientów to problem badany przez NIK. Kula w tył głowy po prostu…

  3. “Wyborca” ma rację, poz oszczędza więc odsyła ludzi do szpitala, tu NFZ kasy za punkt więcej nie da, stawki nie zmieniły się od 2011 roku,a prąd, gaz i inne media drożeją, lekarze za darmo robić nie będą też stawiają wymagania co do stawek. Kto choruje niestety wie ile podrożały lekki a z kasą z NFZ tak jak wspomniałem wyżej bez zmian. Wiec Dyrektor musi nieźle kombinować żeby wszystkich zadowolić i pacjentów i pracowników a oni też mają wymagania.Moim zdaniem odpowiedni człowiek na to miejsce, za każdym razem przykłady oparte na liczbach, statystykach to robi wrażenie. A nie dane wyssane z palca tak jak to niektórzy radni przedstawiają, mówią nie wiedząc tak naprawdę o czym mówią. To co się dzieje w szpitalach (nie tylko bocheńskim) to wina naszych polityków, ministrów itp.bo szuka się oszczędności niem tam gdzie trzeba. Więcej kasy na zdrowie i nie ma problemów z kolejkami,i trudnym dostępem do pomocy medycznej.Trzeba trzymać kciuki za dyrektora oby dalej tak sprawnie działał i nie stracił chęci przez przeciwności w postaci ciągłego braku kasy ze strony NFZ,, a czasy idą coraz trudniejsze niestety.

  4. funkcjonariusz dyżurn

    co z tym szumańskim, miał być zatrudniony tylko na 3 miesiące a ssie ze szpitala kasę już ponad pół roku !!!!!
    zamiast zatrudniać politykiera dyrektor powinie przyjąć 2 lekarzy i 4 pielęgniarki !!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code