Strona główna » Kultura » Emil Gruca: o Megafonie, Trianglephonii i komponowaniu

Emil Gruca: o Megafonie, Trianglephonii i komponowaniu

W piątkowy wieczór 5 kwietnia w Małej Czarnej mieliśmy przyjemność posłuchać Emila & Trianglephonii. Choć technicznie zespół ma jeszcze trochę niedociągnięć, Emil jest niewątpliwie scenicznym dobrym duchem o roześmianych oczach i bardzo utalentowanym kompozytorem.

Podczas finałowego koncertu, który odbył się w studiu koncertowym Radia Kraków, zagrały cztery najlepsze zespoły drugiej edycji konkursu Megafon: Ble-Ble, Emil Gruca & Trianglephonia, Okno i Sagittarius. Finalistów, spośród 22 zaprezentowanych od września młodych zespołów, wybrali słuchacze Radia Kraków. O ile jednak do koncertu finałowego selekcja odbywała się na podstawie prezentowanych na antenie, nadesłanych przez zespoły nagrań, o tyle teraz zadanie stojące przed finalistami było o wiele trudniejsze. W koncertowym żywiole musieli zmierzyć się nie tylko z konkurencją, ale też z tremą, surowym jury i publicznością. I choć wszystkie zespoły mogły liczyć na równie gorący doping nie tylko „grup wsparcia”, swoją szansę najlepiej wykorzystał zespół Emila Grucy. ( www.radiokrakow.pl)

Bogusław Roguż: Jesteście laureatami konkursu „Megafon”. W ścisłym finale była bitwa między wami,
a resztą zespołów…
Emil Gruca: To była bitwa, dosłownie i w przenośni. Z jednej strony bitwa finałowa, z drugiej strony bitwa nerwów i myśli zwłaszcza, że będąc w finale mieliśmy najuboższe instrumentarium. Bitwy toczyły się na wielu płaszczyznach, od strony czysto logistycznej, po mentalną. Stres mnie zżerał
i trochę byłem przerażony tym finałem. Byliśmy ocenieni na podstawie nagrań, a na nich można sobie pozwolić na trochę więcej ścieżek. A kiedy są 3 osoby w zespole i trzeba zaprezentować te nagrania (zwłaszcza, że gramy dość garażowo), to poprzeczka jest bardzo wysoko. Miałem świadomość, że zespoły konkurencyjne mogą wypaść lepiej technicznie. Na przykład Ble Ble – świetne instrumentarium, świetni muzycy… Jeśli chodzi o Megafon, to chyba kupiliśmy finał różnorodnością seta. Zespoły wychodziły, grały naprawdę fajne rzeczy. Pierwsze dwa kawałki to było uderzenie, ale potem wkradała się monotonia. Być może to przeważyło, ale jaka jest prawda – Bóg jeden raczy wiedzieć 🙂

BR: Wasza nazwa „Trianglephonia” jest dość skomplikowana…
EG: Były ze strony ekipy Radia Kraków różne propozycje, żebyśmy pomyśleli nad przemianowaniem tego projektu. Były różne skróty i kombinacje. Cały czas siedzi mi gdzieś w głowie, że może faktycznie trzeba by nad tym pomyśleć, ale tak naprawdę to jest tak, jak z niektórymi tytułami… Chodzi mi
o jeden film „Koyaanisqatsi ” i dopóki nie nauczyłem się wymawiać tej nazwy, wydawała mi się strasznie trudna. Ale tak naprawdę, wystarczy raz a porządnie przeczytać ze zrozumiem fonetycznie tę nazwę i ona zostaje w głowie. Boimy się takich nazw myśląc „ooo jaki długi wyraz i jeszcze do tego pomotany”. A to nieprawda.

BR: Wszystkie piosenki, które dzisiaj gracie, to są twoje kompozycje?
EG: Tak. Zaczęło się właśnie od moich solowych nagrań, które zacząłem rejestrować już parę lat temu. Dzięki temu poznałem stricte warsztat dźwiękowy, realizację nagrań, uczyłem się tego metodą prób
i błędów. Pierwszym sukcesem, jeśli chodzi o nagranie była EP-ka Greenman, która fajnie zabrzmiała w całości. Nie licząc wcześniejszych demówek, na których zresztą opiera się część materiału, który gramy obecnie, faktycznie są to moje solowe kompozycje które zaaranżowaliśmy na potrzebę wystawienia tego na żywo. Teraz jest kwestia drugiej części naszej nagrody głównej, czyli 100 godzin w studio nagraniowym w Radiu Kraków. Mam jakiś plan, ale zastanawiam się jak to wykorzystać dla siebie, jednocześnie wdrożyć w to chłopaków, którzy z nagrywaniem w studio mieli niewiele wspólnego
i zaaranżować pełnometrażową, długogrającą płytkę. Być może pojawią się w nowych aranżacjach fragmenty materiałów, które zarejestrowałem już wcześniej. Powoli zbieram materiał, żeby siąść sobie samotnie, coś ponagrywać. Mam nowe pomysły i trochę ciężko byłoby nagle na zasadzie przekazu werbalnego pokazać kolegom z zespołu, co ja chcę. Muszę przysiąść sam, coś zmontować, usłyszeć, jak to zabrzmi i jeśli usłyszę, że to jest to co mi w głowie grało, ewentualnie zastanowić się, czy to mi zagra z Trianglephonią. To długa droga. Sam proces twórczy jest złożony, ale efekt nie zawsze jest złożony. Chodzi o to, co się powoli generuje w głowie. Jest też potrzebne poczucie gotowości, że jestem w stanie coś zamknąć, zrobić od początku do końca, znormalizować ten kawałek twórczości, nad którym się skupiam.

BR: Masz łatwość pisania pięknych rzeczy i bawienia się konwencjami. Mam wrażenie, że ten koncert to jest taka wasza próba.
EG: Ten koncert to jest jedna, wielka próba. Przy radiowym finale była wielka spina. Chodzi o tą frywolność na scenie. Domykając seta na scenie to było krążenie wokół amolu, taka zabawa. Ważny jest element swobody. Nie ma nic gorszego od spinania pośladków… Wychodząc na scenę bardzo szybko dostaję rozstroju wokalnego. Bardzo ważne są warunki, w jakich się występuje. Za każdym razem są jakieś smaczki, niekoniecznie dobre, które mają różny wpływ na odbiór dla nas, jako nadawców i dla publiczności jako odbiorców.

BR: Ale widzę, że macie z grania dużą frajdę.
EG: To mi się właśnie podoba, że tak naprawdę była spina przed wielkim finałem i patrząc na naszą konkurencję poczułem się głupio „co my tu robimy, wyjechaliśmy z garażu…”. W głosowaniu mieliśmy przez cały tydzień ogromną przewagę nad konkurencją, a w poniedziałek o 8 rano, godzinę przed zakończeniem głosowania nagle ich statystyki zaczęły zapierniczać. No to co? Pospolite ruszenie, każdy wyjął telefon, żeby jeszcze po te parę sms – ów wysłać. I naprawdę z zespołem Heartbreaker musnęliśmy się. Gdyby nie to, że ktoś rano zerknął na nasze statystyki, byłoby ciężko.

Zobacz także

Narodowe czytanie Balladyny

W sobotę 5 września miała miejsce 9. edycja Narodowego Czytania w Bochni. Tym razem jako scenerię wybrano ...

1 komentarz

  1. Emil !Gratuluje !Wspaniały Portal ,świetny wywiad !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code