Strona główna » Sport » Zła passa Mateusza Kubata przełamana

Zła passa Mateusza Kubata przełamana

Niesamowitych emocji dostarczył kibicom i zawodnikom rozegrany w sobotę 15 czerwca Rajd Kaszub. Organizator przygotował wyjątkowo szybkie odcinki specjalne, na których zawodnicy osiągali bardzo wysokie prędkości. Na starcie nie zabrakło czołówki kierowców mających w tym sezonie szanse na końcowy sukces, w tym także mającego nadzieję na przełamanie złej passy Mateusza Kubata.

Po dwóch nieukończonych rajdach miał on sporą stratę punktową do prowadzącego zawodnika, dlatego przedstartowym założeniem było przede wszystkim dotarcie do mety i przywiezienie jak największej liczby punktów.
Rajd rozpoczynał w piątek honorowy prolog pod gdańską ERGO Areną, niewliczany do ogólnej klasyfikacji rajdu, który padł łupem Mateusza.
Sobota to już prawdziwe ściganie na prawdziwych odcinkach w okolicach Kartuz. Po pierwszej pętli, liderem rajdu został Kubat, oddając konkurencji tylko jeden oes.  Druga pętla to emocjonująca walka na ułamki sekund. Przed ostatnim odcinkiem dwóch pierwszych zawodników dzieliło jedynie 0,7 sekundy. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy na metę ostatniego odcinka obaj przyjechali z identycznym, co do dziesiątej części sekundy czasem, co znaczyło, że zwycięzcą rajdu został Mateusz Kubat.

Mateusz po rajdzie: – Rajd rozpoczął się dla nas bardzo dobrze, od wygranej w niezaliczanym do klasyfikacji prologu. W sobotę zaczęło się prawdziwe ściganie.  Pierwsze dwa odcinki przejechaliśmy bardzo dobrym, szybkim tempem, na trzecim jednak popełniłem kilka błędów, przez które uciekło kilka sekund, jednak nie straciłem prowadzenia. Na kolejnej pętli zaczęły się problemy z przerywającym silnikiem, jednak straty z tego powodu nie były tak duże jak się spodziewałem. Dostarczyło to wszystkim niemałych emocji, gdyż przed ostatnim odcinkiem dzieląca nas różnica czasowa wynosiła jedynie 0,7 sekundy. Ostatni odcinek przejechaliśmy w identycznym czasie zupełnie różnymi samochodami, co oznaczało, że wygrana należy do nas.  Bardzo cieszę się, że udało się wygrać właśnie tutaj, na rajdzie organizowanym przez automobilklub Orski, do którego należę, znacznie poprawia to moją sytuację punktową w skali sezonu. Dziękuje wszystkim, którzy mnie wspierają i umożliwiają walkę w tym sezonie: Trans-Ziem – Kraków, Bochnia – miasto soli, Wydział Promocji i Rozwoju Miasta Bochnia, Platinum Oil, Miloo Electronics, Kaps, Mountval, MAC Soft.

Tak wyglądał przejazd decydującego, ostatniego odcinka specjalnego:

Zobacz także

O historii bocheńskiej piłki na przestrzeni niemal 100 lat

Rok przed 100-leciem istnienia Bocheńskiego Klubu Sportowego do sieci trafia dokument zrealizowany przy okazji wystawy z okazji 95-lecia ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code