Strona główna » Wywiady / Opinie » Co “KraFcy” szyją? – rozmawiamy z Robertem Laską

Co “KraFcy” szyją? – rozmawiamy z Robertem Laską

Spotkaliśmy się z Robertem Laską, gitarzystą i jednym z liderów „KraFców”, aby porozmawiać
o tym, co też „KraFcy” teraz szyją i kim jest Szczepan.

Bogusław Roguż: Robercie, płytę wydaliście w styczniu 2011 rok?
Robert Laska: Tak, minęły już dwa lata.

BR: Ile sztuk tej płyty sprzedaliście?
RL: Nakład płyty był niewielki, powiedzmy kolekcjonerski – 1000 sztuk. Sprzedało się około 800. Jak na zespół niezależny, działający niemalże w podziemiu bez specjalnego wsparcia medialnego to i tak dobry wynik. Na torrentach zaraz po wydaniu widziałem za to kilkanaście tysięcy źródeł :). Oprócz klasycznych kanałów sprzedaży takich jak Empik czy Media Markt płyta jest obecnie dostępna również w sprzedaży elektronicznej (np. iTunes) oraz w streamingu (np. Spotyfi). Cieszy to, że piosenki były i są dalej puszczane w niektórych rozgłośniach radiowych, no i grupka fanów którzy znają naszą płytę na pamięć i ciągle pytają „kiedy będzie coś nowego ?”.

BR: Później graliście koncerty i nagle zaczęło się wszystko sypać…
RL: Nie odbieram tego w kategoriach „sypania się”. Płyta była zamknięciem pewnego etapu działalności, który na przestrzeni czasu przebiegał przeróżnie, był czas intensywnej pracy i dużego zapału ale były też przerwy i stagnacja. Zespół teoretycznie istniał prawie 10 lat w składzie z osobami, które nagrywały tę płytę ale trzeba przyznać, że w całym tym 10-leciu, owocnej pracy było może 3 lata. Niestety sama muzyka w dzisiejszych czasach się nie broni, wpływa na to sporo innych czynników nie koniecznie związanych ze sztuką. Do tego pojawiają się oczywiście doradcy i recenzenci wspierający nie koniecznie dobrym słowem. Być może oczekiwania niektórych członków zespołu były większe lub po prostu inne, a może coś się w nich wypaliło. Na pewno były to też obiektywne trudności, wynikające z życiowych spraw takich, jak chociażby czas czy odległość od Bochni. Nikt w takich sprawach nie jest
w stanie przytrzymać nikogo na siłę. W końcu chodzi o to, żeby mieć z tego jakąś frajdę, bo pieniędzy przecież nie ma… Ważne jest to, że rozstaliśmy się w zgodzie, dalej jesteśmy kumplami ba, nawet podsyłam chłopakom nowe kompozycje do recenzji.

BR: To wszystko działo się pod koniec ubiegłego roku, a tymczasem w styczniu tego roku byliście w studio i nagrywaliście demo?
RL: W tej chwili nasza praca wygląda trochę inaczej. Pracujemy sami w naszej sali prób, nagrywamy pomysły a ja realizuję i produkuję demo. Dozbroiłem się w sprzęt, pochłaniam wiedzę a efekt jest zadawalający, jak na te potrzeby. Jest to też bardzo dobra baza do pracy nad piosenkami. Chcemy
w ten sposób stworzyć materiał, który będziemy mogli komuś przedstawić, wysłać do wytwórni, zainteresować kogoś. Żeby usłyszeć, czy piosenka ma potencjał i czy my umiemy grać wszystko nie musi być wypieszczone i idealne. Rozważamy również wykorzystanie podobnego mechanizmu, jak przy pierwszej płycie, czyli tzw. crowdfundingu, żeby pozyskać jakieś fundusze na nagrania już właściwego materiału – tutaj też potrzebne jest demo. Dzisiaj za nie największe pieniądze można nagrać płytę, ale z własnej kieszeni trudno sfinansować jej promocję itp. Naszym najbliższym celem jest wydanie singla na co pieniądze na pewno jakoś znajdę. To będzie jakiś wyznacznik, czy to wszystko ma jeszcze sens, czy zaistnieje się w przestrzeni. Niestety, jak wiadomo piosenki nie pojawiają się
w radiu dlatego, że są fajne, tylko najczęściej z różnych innych powodów.

BR: Macie nowego wokalistę. Możesz powiedzieć o nim coś więcej?
RL: Z wyjątkiem trzonu KraFców, czyli mnie, Gabiego i Sławy zbudowaliśmy zespół od nowa. W zeszłym roku w zasadzie początkowo w zastępstwie, w zespole pojawił się Konrad Ignacyk grający na klawiszach, który dobrze wkleił się w nasz klimat, tworzy teraz jedno z ogniw Krafców. Pod koniec zeszłego roku rozpoczęliśmy poszukiwania nowego wokalisty. Pytaliśmy, szukaliśmy, rozglądaliśmy się po scenach i tak za sprawą jednej ze znajomych Sławka Puki poznaliśmy Łukasza Szczepanika (Szczepana). To 25-letni absolwent studiów teatralnych w Krakowie, na kierunku wokalno – aktorskim, przez co cały czas miał do czynienia ze śpiewaniem, co zresztą słychać. Sam pisze teksty, a to w przypadku KraFców jest bardzo istotne – staramy się zachować w pełni autorski charakter naszych utworów. Jego teksty są w naszej ocenie bardzo dobre, tak samo jak jego warsztat wokalny, dykcja itp. Do tego wszystkiego jak mówią koleżanki jest przystojny, co idealnie pasuje do reszty zespołu 😉

BR: A kiedy was w końcu usłyszymy?
RL: W zespole panują dwie odrębne opinie na temat grania „live” w tym momencie. Powiedzmy, że na razie skupiamy się na tworzeniu nowego materiału. Przy tym jest naprawdę dużo pracy i nie ma, tak naprawdę kiedy przygotować konkretnego materiału koncertowego. Nie jesteśmy zawodowcami – niestety nie da się z tego żyć – aby poświęcać na to 8 godzin dziennie. Można to wszystko zrobić „po krakowsku”, czyli „dobra, gramy w przyszłym tygodniu, każdy się przygotuje i jakoś to będzie” – ale to nas raczej już nie interesuje. Granie koncertów klubowych to oczywiście wielka frajda, ale nie przekłada się na efekt, który chcemy osiągnąć, czyli dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Mamy tutaj spore doświadczenia w zespole w tej materii, co więcej, częste klubowe granie za marne pieniądze w końcu zaczyna przypominać „chałturzenie”. Mamy zaprzyjaźnione kluby w Krakowie
i pewnie gdybyśmy chcieli, to moglibyśmy tam zagrać bez problemu, ale na tę chwilę takich planów jednak nie ma. Na koncert zatem trzeba będzie jeszcze poczekać.
(BR) (FOTO: http://www.muzycznastrefa.com.pl/artykuly/item/562-nowy-wokalista-krafców.html)

Zobacz także

Jan Balicki: BKR+ to program umieszczony za pancerną szybką

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Zdrowia żywo dyskutowano na temat projektu uchwały w sprawie przyjęcia programu Bocheńska Karta Rodzinna ...

1 komentarz

  1. no tak gwiazdy nie grają za grosze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code