Strona główna » Więcej wiadomości » W niedzielę w Parafii św. Mikołaja w Bochni kwesta charytatywna dla chorego Marcina Nawrockiego

W niedzielę w Parafii św. Mikołaja w Bochni kwesta charytatywna dla chorego Marcina Nawrockiego

Organizatorzy kwesty zapraszają wszystkich chętnych w niedzielę do wzięcia udziału w akcji charytatywnej na rzecz chorego parafianina, jedynego żywiciela rodziny, który przeszedł zawał serca i stracił sprawność psychiczną i fizyczną. Potrzebuje środków na bardzo drogie leczenie, rehabilitację, lekarzy – neurologów, psychologa i logopedy, aby próbować wrócić do normalności.

Akcja odbędzie się pod patronatem Stowarzyszenie Przyjaciół Szkoły „Jachowicz – Tradycja i Kultura”.

Uzyskaliśmy zgodę na zbiórkę od ks. Bp. Andrzeja Jeża  oraz ks. proboszcza Ryszarda Podstołowicza. Dziękujemy za życzliwość i zgodę oraz zwracamy się do Państwa, aby zrobić coś dobrego w czasie zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Poniżej prezentuję poważny opis choroby jaka spotkała Marcina Nawrockiego. Na portalu kbc24.pl zostanie przeprowadzona relacja z przeprowadzonej kwesty i z przekazania pieniędzy. Proszę śledzić cała akcję. Do zobaczenia w niedzielę. – zapraszam – Beata Drużkowska – prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły „Jachowicz – Tradycja i Kultura”.

 

Opis zbiórki

W nocy z 15 na 16 marca 2024 r. moje życie legło w gruzach jak mur, który wyburzyła kula armatnia. Obudził mnie wtedy telefon. Przyniósł najgorszą wiadomość – mój ukochany mąż, Marcin, w wieku 44 lat doznał rozległego zawału serca. Przebywał wtedy setki kilometrów od domu, w pracy, daleko od nas – ode mnie i naszych dzieci…

Marcin całe życie ciężko pracował, żeby zapewnić nam byt. Praca w firmie wykonującej posadzki przemysłowe była dla niego nie tylko źródłem dochodu, ale także pasją. Częste delegacje i zmęczenie stały się towarzyszem codzienności, ale nigdy się na to nie skarżył. Tamtej nocy, w trakcie pracy w Poznaniu, nagle poczuł, że robi mu się słabo i upadł. To był rozległy zawał serca. Jego życie wisiało na włosku. Przeżył tylko dzięki natychmiastowej reanimacji. 

Niestety, po przewiezieniu go do szpitala doszło do bardzo groźnej komplikacji – wstrząsu kardiogennego. W konsekwencji jego mózg przez 20 minut był pozbawiony tlenu. 20 minut… To wystarczyło, by spowodować nieodwracalne zmiany w jego organizmie: niedotlenienie mózgu, niewydolność serca, rozległe uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, zespół czołowy, utrata pamięci, zaburzenia zachowania, niepełnosprawność w stopniu znacznym… Lista zdaje się nie mieć końca… 

Marcin Nawrocki

Marcinowi dawano maksymalnie dwa miesiące życia.  Ale ja nie mogłam się poddać. Codziennie byłam przy nim. Puszczałam mu nagrania naszych dzieci, szukałam cudu… I cud się wydarzył! Powoli zaczynał reagować, potem poruszać palcami, potem próbować mówić. Walczyłam… Po miesiącach ciężkiej walki Marcin został przewieziony do szpitala w Bochni, a potem do specjalistycznej placówki rehabilitacyjnej. Dzięki pracy niesamowitych specjalistów zaczął chodzić! Każde jego słowo, każdy krok, każda najmniejsza poprawa to dla nas cud okupiony ogromnym wysiłkiem i bólem. Ale ta walka wciąż trwa…

Teraz Marcin wymaga stałej rehabilitacji neurologicznej, fizjoterapeutycznej i kardiologicznej. Musi być pod stałą kontrolą psychiatryczną i neurologiczną. Ja, jako jego żona, musiałam zrezygnować z pracy – Marcin wymaga 24-godzinnej opieki. Każdy dzień to dla nas walka – nie tylko o jego zdrowie, ale i o to, by starczyło nam na leki, terapię, opiekę specjalistów. Mamy dwóch cudownych synów – 4-letniego Adasia i 11-letniego Eryka. Oni też walczą, na swój dziecięcy sposób, trzymając tatę za rękę, opowiadając mu historie, wierząc, że jeszcze będzie dobrze.

Marcin Nawrocki

Ale koszty tej walki są niewyobrażalne. Prywatne wizyty lekarskie, terapia, leki – to kwoty, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Miesięczny pobyt w specjalistycznej placówce rehabilitacyjnej kosztuje 35 tysięcy złotych! To dla nas suma nie do zdobycia. Nie mamy już oszczędności, nie mamy już sił prosić – ale nie mamy też innego wyjścia.

Błagam Was o pomoc. Każda wpłata, każda złotówka to szansa na to, że Marcin będzie mógł odzyskać życie. Marzę o tym, by kiedyś mógł znów być samodzielny. By nasz dom znów wypełnił się jego śmiechem. By nasze dzieci nie musiały patrzeć, jak ich tata każdego dnia zmaga się z własnym ciałem.

Proszę, pomóżcie nam w tej walce. Udostępnijcie tę zbiórkę, wpłaćcie choćby symboliczną kwotę. Każdemu z Was będę wdzięczna do końca życia. Dobro wraca. Wierzę, że z Waszą pomocą możemy przywrócić Marcinowi życie. Dziękuję z całego serca! 

Żona Marcina z dziećmi

 

 

Zobacz także

26 stycznia kolejne Bocheńskie Spotkanie Przedsiębiorców

Burmistrz Miasta Bochnia Magdalena Łacna serdecznie zaprasza na kolejne Bocheńskie Spotkanie Przedsiębiorców, które odbędzie się ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code