Strona główna » Więcej wiadomości » Rzezawa po ulewie

Rzezawa po ulewie

Co się wczoraj wydarzyło w Rzezawie? Oberwanie chmury, ściana wody – mówią mieszkańcy Rzezawy. A jak przebiegała akcja pomocy poszkodowanym i jakie mogły być dodatkowe przyczyny powodzi?

Nawałnica przeszła razem z gradem, tylko na szczęście drobniejszym. Szła od sołectwa Jodłówka, przez Rzezawę i poszła na Ostrów Królewski. Inne sołectwa: Krzeczów, Borek czy Dębina odczuły później oddziaływanie tego zrzutu wody. A apogeum tego wydarzenia było to ze woda podchodziła już pod schody urzędu, ale nie weszła nam do archiwum, jak to miało miejsce w 2010 roku – opowiadał sekretarz Gminy Rzezawa, Aleksander Dziadowiec.

Wszystko rozpoczęło się około 13.30, a punkt kulminacyjny trwał od 14.30 do 16.00, wtedy opad był największy. Nieprzejezdna była droga z centrum Rzezawy w stronę Bochni i Brzeska, ponadto drogi Jodłówka – Grądy, w dwóch miejscach w Borku, a także przy zjeździe z wiaduktu autostrady przed cmentarzem w Borku. Rozdano ponad 500 worków, do których wsypano około 100 kubików piasku. W akcji pomocy uczestniczyły jednostki Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej z Bochni i jednostki OSP z Borku, Jodłówki, Rzezawy, Ostrowa Królewskiego, a także jednostka ze Stanisławic. Mocne opady skończyły się około 16.00, ale jak twierdzi Józef Młynarczyk naczelnik Referatu Rolnictwa, Budownictwa, Rozwoju Gospodarczego i Ochrony Środowiska, woda podnosiła się jeszcze przez kilka godzin. W sumie akcja ratownicza trwała do północy, ale kolejny alarm dla OSP w Rzezawie ogłoszono o 2.00 w nocy, gdyż woda dochodziła do szczytu wału na Uldze i istniała realna groźba jego przelania. Strażakom udało się jednak za pomocą worków z piaskiem, powstrzymać napór wody.

Na spotkaniu, w którym udział wzięli starosta Jacek Pająk, sekretarz gminy Aleksander Dziadowiec i naczelnik Józef Młynarczyk, zastanawiano się nad innymi niż sama ulewa powodami tak nagłego zjawiska. Panowie zwracali uwagę na obecność nieskończonej autostrady. Skończonej na tyle, aby mogły po niej jeździć samochody, ale niestety nie na tyle, aby woda która na nią spada, mogła bezpiecznie spływać do wciąż nieprzygotowanych separatorów i odwodników. Poza tym długość przygotowanych fos jest wciąż niewystarczająca, co powoduje, że woda rozlewa się na nawilgnięte pola, a rowy melioracyjne nie są w stanie przyjąć jej w takiej ilości. Ma to związek z zalaniem co najmniej dwóch miejscowości: Jodłówki i Ostrowa. Z kolei drugim wydarzeniem, które miało wpływ na zalanie kilku domostw, szkoły i pól od południowej strony Jodłówki i Rzezawy, było przekopanie przez wykonawcę modernizacji torów kolejowych, wałów na Uldze.

Przed południem pomimo, że woda opadła, nie ustawały obawy. Po całonocnym deszczu potok Grabka mógł, zbierając wodę w swoim górnym biegu, wciąż zagrażać Rzezawie. Zresztą to jego wysoki stan sprawił, że wodna z wiejskich fos i kanałów nie miała gdzie odpłynąć i podniosła się na tyle, że zalała kilkadziesiąt domów, w kilku miejscach wsi.
(BR)

 

 

Zobacz także

Ekopozytywni w Powiecie bocheńskim

Blisko 2000 uczniów będzie uczestniczy w projekcie ekologicznym realizowanym przez Starostwo Powiatowe w Bochni. Pierwsze wykłady o ekologii odbyły ...

1 komentarz

  1. ale macie aktualne zdjęcia…pod kościołem rzeka jest jeszcze normalnie w korycie…godzinę później płynęła całą drogą a w niektórych miejscach wdarła się na podwórko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code