Strona główna » Wydarzenia » Gotowanie sprawia mi przyjemność – wywiad z Ewą Wachowicz

Gotowanie sprawia mi przyjemność – wywiad z Ewą Wachowicz

Dziennikarka i producentka telewizyjna, Miss Polonia 1992, jurorka w popularnych programach kulinarnych, prowadząca autorski program „Ewa gotuje”. Kiedy zaczyna gotować, widzowie żałują, że telewizja nie przekazuje zapachów. Pełna energii i pasji – Ewa Wachowicz.

 

Pani nazwisko to marka, która kojarzy się z wieloma aktywnościami, ale najbardziej z kuchnią. Jak to się stało, że zdobywając tytuł Miss Polonia, ostatecznie poświęciła się Pani pasji gotowania?
Tak się składa, że zaczęło się właśnie od garnków, a wybory Miss Polonia były „wypadkiem przy pracy” (śmiech). Zainteresowanie gotowaniem i kulinariami towarzyszy mi od bardzo dawna. Już w wieku jedenastu lat miałam pozakładane zeszyty z przepisami. Chodziłam na kursy gotowania, pieczenia, robienia sosów. Kiedy mieszka się na wsi, są ku temu okazje, ponieważ koła gospodyń wiejskich organizują takie atrakcje. To była dla mnie rozrywka. Umie Pan robić klasycznego „holendra” albo domowy majonez? Ja uczyłam się tego na kursach, kiedy miałam 11–12 lat. Sprawiało mi to ogromną radość. Pewnie dlatego, kiedy decydowałam o kierunku studiów, wybrałam technologię żywności na Akademii Rolniczej w Krakowie, czyli obecnym Uniwersytecie Rolniczym. Zatem najpierw było gotowanie, a później, przy okazji studiowania, wydarzyły się wybory Miss Polonia.

Co zmieniło w Pani życiu zwycięstwo w wyborach Miss Polonia?
Wygrana w konkursie sprawiła, że z dnia na dzień stałam się osobą bardzo popularną w całym kraju. Po zakończeniu kadencji i wywiązaniu się z obowiązków Miss Polonia na krótko trafiłam do polityki, ale po wszystkich przygodach, które przydarzyły mi się po drodze, wróciłam na studia i do swojej pasji – gotowania. Tak czy inaczej, moja przygoda medialna wciągnęła mnie na tyle, że wiedziałam jedno – chcę pozostać w mediach i zajmować się kulinariami. Już wtedy współpracowałam z Telewizją Polsat. Była to idealna sytuacja, pozwalająca połączyć obie pasje.

Dziś mamy wysyp programów kulinarnych, a jak to wyglądało przed laty?
Faktycznie, dzisiaj programów kulinarnych jest bardzo dużo. Kiedy postanowiłam powiązać kulinaria z mediami, moim pierwszym programem były „Podróże kulinarne Roberta Makłowicza”. To był również pierwszy tego typu program. Dziś każdy, kto interesuje się kuchnią, pisze książkę na ten temat albo ma swój program, bo to modne. Co do książek, cały czas inspiruję się różnymi książkami kucharskimi. Wracam do Ćwierciakiewiczowej i Monatowej, które są wielkimi nazwiskami polskiej kuchni. To na nich się wzoruję, zatem w kwestii książek pierwsza absolutnie nie jestem.

Wydała Pani kolejną kulinarną publikację. Skąd bierze Pani pomysły i przepisy? To zdaje się już siódma pozycja w Pani dorobku. Po „ogonku”, jaki uformował się przy Pani stanowisku na Targach Książki w Krakowie można sądzić, że odbiorcy są wciąż głodni nowych przepisów.
Wydałam do tej pory sześć książek kulinarnych. Ostatnia – siódma, to tak naprawdę zeszyt, do którego trzeba samemu wpisywać ważne przepisy i pomysły kulinarne. Książki w pierwszej kolejności są pokłosiem mojego programu „Ewa gotuje”, który prowadzę już od 9 lat. Jednak telewizja to medium ulotne. Co prawda emitowane są powtórki programów, ale jest ich tak dużo, że łatwo można przegapić lub zapomnieć coś, czego zapomnieć nie chcemy. Przyznam, że sama często wracam do moich przepisów. Jeśli chodzi o pomysły, to część z nich jest autorska, część pochodzi z zeszytów mamy i babci. Niektóre są związane z moimi podróżami. Kiedy gdzieś jestem, chętnie podpatruję kuchnię, smakuję. Czasem spisuję jakiś przepis. Książki są bardzo praktyczne, wszystko jest w nich uszeregowane i zapisane czarno na białym. Ostatnio, przeglądając moje stare zeszyty, doszłam do wniosku, że nie robiłam jeszcze szarlotki budyniowej. Mój bardzo zdziwiony tym faktem brat zapytał: „Jak to? Niemożliwe! Jak mogłaś nie robić jeszcze TEJ szarlotki, którą robiła nasza mama? Przecież robi ją nawet moja żona, a ty nie?”. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że chętniej wraca się do przepisów, które są zapisane i zebrane w jednym miejscu. Dlatego powstają moje książki.

Jak wspomina Pani dzieciństwo i wczesną młodość? Przeczuwała Pani, że to właśnie w tym kierunku powinna iść? A może ktoś Panią pokierował?
Miałam szczęście, że wychowałam się w domu, w którym mama bardzo często gotowała. Obiady były zwykle dwudaniowe, z deserem. Był podwieczorek, na który zawsze było pieczone domowe ciasto. Dorastałam wśród tych smaków i zapachów. Mogłam w tym uczestniczyć. Z czasem podbierałam mamie prace kuchenne. Mówiłam, że to ja upiekę ciasto, ja ugotuję, żeby jej było lżej. Robiłam to z przyjemnością. Myślę, że to wszystko w dużej mierze wpłynęło na to, kim jestem i co robię dzisiaj.

 
Źródło: „Ilustrowany Kurier Smaków”
Rozmawiał
Paweł Kawałek

Zobacz także

Ekologiczna akcja CIUCH W RUCH za nami…

W 1 LO w Bochni odbyła się kolejna już akcja ekologiczna organizowana przez Starostwo Powiatowe w Bochni. To już trzecia ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code