Strona główna » News » Czy nad Bochnią będzie latał drapieżny ptak sokolnik?

Czy nad Bochnią będzie latał drapieżny ptak sokolnik?

Radny miasta Bochnia, Adam Korta, na posiedzeniu Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska poruszył temat, który bulwersuje mieszkańców odwiedzających Plac Turka, Planty Salinarne oraz Uzbornię. Chodzi dokładnie o to, że zdarzają się takie sytuacje, iż spacerujący są “bombardowani” przez ptasi pomiot. Radny dopytywał urzędników magistratu czy w tej sprawie postanowili, co trzeba zrobić, aby zapobiec tego rodzaju zdarzeniom, bowiem o tej kwestii rozmawiano już kiedyś podczas obrad komisji.

Adam Korta podkreślił, iż zostało wydanych dużo pieniędzy na rewitalizację Placu Turka, parku Uzbornia, dodatkowo w nowej kadencji pewnie modernizacji zostaną poddane planty i w okresie wiosennym korzystanie z tych miejsc będzie bardzo utrudnione. W tym czasie jest okres lęgowy ptaków i spokojne przejście “bez niespodzianek” praktycznie nie będzie możliwe.

Niestety mamy bardzo zawężone pole działania, dlatego że okazało się, że na plantach gniazdują również gatunki chronione ptaków i dostaliśmy negatywną decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Chcieliśmy zaeksperymentować z siatkami na drzewach, które by uniemożliwiły ptakom zakładanie nowych gniazd. Niestety, nie jest to możliwe z powodu ochrony przyrody. Również zrzucanie gniazd nie jest możliwe – poinformowała o poczynaniach urzędu miasta Katarzyna Gogola, naczelnik Wydziału Architektury, Gospodarki Komunalnej i Inwestycji w bocheńskim magistracie.

Urzędnicy rozpatrywali różne rozwiązania tego problemu. Okazało się, że najlepszym sposobem byłoby wykorzystanie czynnika naturalnego, jakim byłby ptak drapieżny, który odstraszałby ptactwo, jakie znajduje się na terenie Placu Turka, plantach i Uzborni.

Dzień pracy sokolnika w Bochni kosztowałby ok. 500 zł, przy czym nie wystarczy 1 dzień czy 2. Musiałoby to trwać przez ok. 2 miesiące – tłumaczyła Katarzyna Gogola.

Wykorzystanie ptaka drapieżnego wiązałoby się z ogromnymi kosztami, jakie musiałby ponieść bocheński magistrat. Dlatego to rozwiązanie na chwilę obecną nie jest możliwe do zrealizowania.

Rozpatrywano też możliwość zastosowania urządzeń odstraszających, emitujących określone dźwięki, które odstraszają ptaki. Niestety okazało się, że każdy gatunek ptactwa reaguje na inny dźwięk, a z czasem się do niego przyzwyczaja, więc pomysł ten też odrzucono.

Pracownicy RDOŚ-u odbyli szczegółową wizję lokalną na plantach i stwierdzili, iż rzeczywiście na drzewach gniazdują ptaki i może się zdarzać, że ptasie odchody będą spadały. Zasugerowano, iż należy poczekać, aż wyrosną liście, bo wtedy zasłonią gniazda ptaków. Ponadto trzeba przesunąć ławki tak, aby nie stały pod drzewami, na których zlokalizowane są gniazda.

Zdaniem Adam Korty takie uzasadnienie RDOŚ-u jest kuriozalne. Radny zalecił, by urzędnicy odwołali się od tej decyzji, która zakazuje stosowania różnych rozwiązań dotyczących pozbycia się ptaków z Placu Turka, plant i Uzborni oraz skierowali sprawę do wyższej instancji, czyli Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, aby ponownie zajęła się tą kwestią.

Póki co mieszkańcy dalej będą w okresie wiosennym narażeni na “bombardowanie” ptasim pomiotem.

Zobacz także

Brzesko. Nietrzeźwy ojciec opiekował się 2-tygodniowym niemowlęciem

Brzescy policjanci interweniowali wobec mężczyzny, który znajdując się w stanie nietrzeźwości, zajmował się dwutygodniową córką. 36-letni mężczyzna ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code