Strona główna » Wydarzenia » Co dzieje się w garażach ZS nr 1 w Bochni?

Co dzieje się w garażach ZS nr 1 w Bochni?

Już 3 lata trwa współpraca Zespołu Szkół Nr 1 w Bochni z Muzeum Ratownictwa w Krakowie, w zakresie renowacji zabytkowych samochodów straży pożarnej, policji i pogotowia ratunkowego. Choć bocheńska szkoła nie czerpie z tego żadnych korzyści finansowych, lista innych profitów jest za to bardzo długa…

www

Sebastian Karwasiński – kierownik warsztatów ZS nr 1 w Bochni.

Od kilku lat, reprezentanci Zespołu Szkół nr 1 im. Stanisława Staszica w Bochni, biorą udział w konkursie na najlepszego ucznia w zawodzie mechanik pojazdów  samochodowych, organizowanym przez Zespół Szkół Mechanicznych nr 3 w Krakowie. Wysokie noty, a nawet kilkukrotne zwycięstwo przedstawicieli bocheńskiego Mechanika, zaowocowało zainteresowaniem ze strony Muzeum Ratownictwa w Krakowie. – W 2010 roku otrzymałem telefon od pana Łukasza Pieniążka, prezesa Muzeum Ratownictwa w Krakowie z propozycją współpracy. Mielibyśmy otrzymywać od nich zabytkowe pojazdy i odnawiać je w ramach zajęć warsztatowych uczniów Zasadniczych Szkół Zawodowych oraz Techników. Po omówieniu szczegółów, jako pierwszy trafił do nas sanitarny Żuk. Stał się tym samym pierwszym odnowionym przez nas pojazdem, który w październiku 2012 roku opuścił szkolny garaż i powrócił do krakowskiego Muzeum. Choć został tam przewieziony lawetą, silnik pracuje, a samochód jest „na chodzie”. – mówi Sebastian Karwasiński, kierownik warsztatów ZS nr 1 w Bochni.

Obecnie, w szkolnych garażach stoi 15 samochodów. Są to: sanitarny Polonez Cargo, policyjny Polonez, Simca Aronde, sanitarny Robur, pożarniczy Star 26 oraz Star A29, milicyjna Nysa i inne. Przy czym renowacja dwóch pierwszych jest już w końcowym etapie. Co więcej, w kolejce do odnowy czeka już około 25 samochodów, zamkniętych chwilowo w hali w Niepołomicach. Przywracanie samochodów do życia rozpoczyna się od gruntownego odnowienia podzespołów, blacharki, karoserii i wnętrza samochodów. Następnie historyczne pojazdy zostają pomalowane na barwy, w jakich można je było spotkać na ulicach w latach 60. i 70. – Czasem bardzo ciężko odnaleźć archiwalne zdjęcia samochodów, z ich oryginalnym wyglądem. Staramy się jednak tak je odrestaurować, aby jak najwierniej oddać ich wygląd sprzed prawie 50 lat. – komentuje Sebastian Karwasiński.

Samochody są w remontowane bezpłatnie, a wszelkie materiały potrzebne w tym celu, Warsztaty Szkolne pod wodzą kierownika Sebastiana Karwasińskiego muszą zdobywać na własną rękę. Na szczęście, do akcji powoli przyłączają się bocheńskie (i nie tylko) firmy, które za darmo przekazują uczniom farby, papier ścierny, a nawet części samochodowe. Jak nietrudno się domyślić, zdobycie podzespołów do kilkudziesięcioletnich samochodów nie jest łatwe, dlatego wszelka materialna pomoc jest mile widziana. – Posiadamy pewną bazę adresów e-mail różnych firm i osób prywatnych, do których wysyłamy zapytania o posiadanie aktualnie potrzebnych nam części. Jeśli te osoby, czy też firmy ich nie mają, przekazują wiadomość dalej i takim sposobem zdobywamy potrzebne nam części.– mówi kierownik warsztatów. Ma również cichą nadzieję na sfinalizowanie pomysłu, który już od jakiegoś czasu chodzi po głowie jemu oraz Panu Łukaszowi Pieniążkowi. – Zrobimy wszystko, aby w Bochni powstała filia krakowskiego Muzeum Ratownictwa. Myślę, że szybko zapełniłaby się cennymi eksponatami, których w okolicy nie brakuje. Sam widziałem kilka u prywatnych właścicieli w Proszówkach, czy Ptaszkowej. U wielu osób, stoją zarośnięte w ogrodach stare samochody, lub kurzą się w przydomowych garażach. Większość właścicieli nawet nie zdaje sobie sprawy, jak cenne eksponaty posiada. – dodaje Sebastian Karwasiński.

Okazuje się, że pomysł połączenia zajęć warsztatowych z renowacją zabytkowych pojazdów ma dalekosiężne skutki. Od kilku lat, ZS nr 1 w Bochni może pochwalić się niemal stuprocentową zdawalnością egzaminów zawodowych. Bocheński Mechanik zyskał także rozgłos, dzięki licznym publikacjom w mediach, a także reportażowi w TVP Kraków. Poza tym, dla kierownika warsztatów, praca ta ma przede wszystkim znaczenie sentymentalne. – Niektórzy pytają mnie, co my z tego mamy. Otóż finansowo nie mamy nic, bo ani ja, ani szkoła na tym nie zarabia. Cieszę się jednak, że swoją pracą ocalamy pewną część historii. Niestety Polacy mają coś takiego we krwi, że stare rzeczy wyrzucają, albo przerabiają, np. nam wszystkim dobrze znany grill z bębna od starej pralki. Podobnie jest  z samochodami. Te egzemplarze, które zdobywa Muzeum Ratownictwa w Krakowie, a które my restaurujemy, niebawem wylądowałyby na złomie. Był to zatem dla nich ostatni czas, aby je ocalić. – podsumowuje.

(KZ)

Zobacz także

Śmiertelne potrącenie pieszej na ulicy Łany w Bochni

Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności wypadku drogowego na ulicy Łany w Bochni. Według wstępnych ustaleń śledczych kierujący ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code